Tegoroczny Szczyt Klimatyczny ONZ w Katowicach coraz bliżej. Coraz więcej jest też wątpliwości, które skrócić można do jednego pytania – czy polski rząd po grudniowych ustaleniach poczynionych w Katowicach wróci do Warszawy z tarczą, czy może jednak na niej.

Polska powinna się obawiać COP 24. Ale... "najgorszy jest sam strach"

W najnowszym odcinku „Rządowej ławy” rozmawiamy z wiceministrem energii Michałem Kurtyką, pełnomocnikiem rządu ds. prezydencji COP 24.

Od 3 do 14 grudnia br. do Katowic przyjedzie blisko 40 tysięcy osób z prawie 200 krajów. 

- Wszystkie one będą dyskutować na temat tego, jaki impuls nadać polityce globalnej po Porozumieniu paryskim – mówi wiceminister.

Szczyt w Katowicach będzie pierwszym, po ważnym w Paryżu, który odbędzie się w kraju Unii Europejskiej. To tu wypracowane zostaną mechanizmy i ramy, które w praktyce pomogą zaimplementować wcześniejsze ustalenia.

Te, dla takich krajów jak Polska – opierające system energetyczny na węglu kamiennym i brunatnym – mogą być dotkliwe.

 COP 24 zagrożeniem dla polskiej energetyki?

- Najgorszą rzeczą, której można się bać, jest sam strach. Nie należy postrzegać regulacji, które są przed nami, w kategoriach emocjonalnych. Zachęcałbym, żebyśmy patrzyli na nie jako pewnego typu szanse – mówi w „Rządowej ławie” Michał Kurtyka.

I tu, w rozmowie z pełnomocnikiem rządu ds. prezydencji COP 24, pojawia się wątek elektromobilności… i miliona aut elektrycznych na polskich drogach już w 2025. Roku.

Więcej nt. zagrożeń, ale i szans związanych z Szczytem Klimatycznym ONZ w Katowicach w całej rozmowie z wiceministrem energii. 

Więcej w naszej rozmowie poniżej.